PiS rusza do boju o referendum w Częstochowie. Chcą odwołać prezydenta i radę miasta
W Częstochowie szykuje się polityczne trzęsienie ziemi. Prawo i Sprawiedliwość oficjalnie włącza się w zbiórkę podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka (Lewica) oraz całej rady miasta. To bezpośrednie uderzenie w lokalne władze, które od miesięcy budzą kontrowersje wśród mieszkańców.
Polityczne starcie o fotel prezydenta miasta
Inicjatywa referendalna zyskała poparcie największej partii opozycyjnej. O swoim zaangażowaniu w poniedziałek poinformowali posłowie PiS, a konkretnie posłanka Lidia Burzyńska. „Włączamy się w zbieranie podpisów” – powiedziała krótko, dając sygnał, że partia traktuje sprawę priorytetowo.
Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy, wywodzi się z Lewicy. Jego rządy, zwłaszcza w ostatnich latach, były krytykowane przez opozycję za – jak twierdzą – złą politykę inwestycyjną, wzrost długów miasta oraz brak dialogu z mieszkańcami. Decyzja PiS o wejściu w referendum może być próbą przejęcia kontroli nad miastem przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi.
Referendalna machina – jak będzie wyglądać zbieranie podpisów?
Zgodnie z przepisami, aby referendum doszło do skutku, inicjatorzy muszą zebrać odpowiednią liczbę podpisów poparcia. W przypadku odwołania prezydenta i rady jednocześnie wymagana jest szczególnie duża mobilizacja. PiS, jako partia z rozbudowanymi strukturami lokalnymi, może znacząco przyspieszyć cały proces.
Posłanka Burzyńska nie zdradziła konkretnych terminów ani harmonogramu zbiórki. Wiadomo jednak, że działacze partii oraz sympatycy będą zbierać podpisy w terenie przez najbliższe tygodnie. Kluczowe będzie dotarcie do jak największej liczby mieszkańców – zarówno tych niezadowolonych z obecnych władz, jak i tych, którzy chcą zmiany.
Głos mieszkańców – czy inicjatywa ma szanse powodzenia?
Aby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 30% uprawnionych do głosowania. W Częstochowie to kilkadziesiąt tysięcy osób. Dotychczasowe referenda lokalne często kończyły się fiaskiem z powodu niskiej frekwencji. Jeśli PiS i jego sojusznicy zdołają zmobilizować elektorat, może to być przełom.
Z drugiej strony, obóz prezydenta Matyjaszczyka z pewnością nie odda pola bez walki. Lewica i lokalni działacze związani z urzędującą władzą będą przekonywać, że referendum to polityczna zagrywka, a nie rzeczywista troska o miasto. Spór zapowiada się ostry, a stawką jest kształt władzy w Częstochowie na najbliższe lata.
Dla mieszkańców Częstochowy to nie tylko polityczne widowisko. Referendum dotyczy bezpośrednio tego, kto będzie zarządzał ich budżetem, decydował o inwestycjach, remontach dróg czy polityce społecznej. Każdy głos może przesądzić o tym, czy miasto pójdzie w nowym kierunku, czy pozostanie przy obecnych rządzących.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy inicjatywa referendalna nabierze realnego rozpędu. Jeśli uda się zebrać wymaganą liczbę podpisów, referendum może zostać wyznaczone jeszcze w tym roku. Wtedy o losach prezydenta i rady zdecydują sami częstochowianie przy urnach wyborczych. Informacje przekazało biuro prasowe PiS.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!